| Recenzje |
|
|
|
| niedziela, 03 lutego 2008 14:43 | |
21.11.2010, 01:01 napisał: Oczekiwać przyjemności jest też przyjemnością "Jedna flaszka, druga flaszka i też trzecia, kurde bele, leci. Dom stoi zupełnie pusty nocą kurzą się dookoła rupiecie. Wracamy chwiejnym krokiem po okrążeniu nad ranem. Po schodach na piechotę raczej rady nie damy" a teraz refren... "Gdy nie ma dzieci w domu - to jesteśmy niegrzeczni". Dziecko u dziadków, my zaczynamy drugi wieczór "weekendu we dwoje". Zaczęło się od dyskusji gdzie iść, czytania opinii na Gastronautach na dwa komputery. Wreszcie zapada decyzja idziemy sprawdzić nominowaną przez GW knajpę 2010. Niestety, oblężenie stolików jest tak duże, że musimy zrobić z sobą coś przez 2 godziny. Postanawiamy wpaść na małe co nie co w okolicy. Po drodze mamy Cuatro Caminos, więc wchodzimy. Miejsce jest nam znane, bo przed kilku laty byliśmy w tym barze, gdy był jeszcze pod szyldem Miradoru. Przed wejściem nadal wisi ten sam szyld. Wnętrze nie wiele zmienione. W sumie było niezłe, po co zmieniać coś co jest dobre? Wszak lepsze jest wrogiem dobrego. Siadamy przy barze i zamawiamy po kieliszku czerwonego domowego wina z Kastyli. Z tapasów przy barze wybieramy tortillę z cebulą oraz fasolę w sosie pomidorowym z chorizio. Bez dyskusyjnie oliwki, gdy dowiadujemy się, że robią je na miejscu, a nie podają ze słoiczków z Auchan. Jest nieźle. Dostajemy śledzie w zalewie. Do każdego kolejnego z zamawianych kieliszków wina kolejne tapasy gratis. Kanapki z serano, bacalao, karmelizowaną cebulą i sosem jagodowym powaliły nas na kolana. Musieliśmy przystopować, bo nie doszlibyśmy na kolację. Jedyny problem w tym, że w Cuatro Caminos poza obsługą i nami nie było nikogo. A takie miejsca powinny tętnić życiem jak ich odpowiedniki w całej Hiszpanii. Niestety to Polska. Właśnie. Wrócimy tu na pewno na niedzielną paelię robioną na oczach gości. Zachęciła mnie też koncepcja jajecznicy z suszonym dorszem. Jeśli chodzi o wspomnianego wcześniej właściciela to nasza opinia o nim jest zupełnie inna niż wcześniejszych recenzentów. Specyficzny człowiek, ale gdy się zagada, widać że jest wielbicielem kuchni hiszpańskiej i zna się na "temacie". Po 7 latach na półwyspie Iberyjskim też była bym rozczarowana podejściem Polaków do jedzenia. Jego jakości, perfekcji kompozycji smaków, świeżości składników. W sumie rozczarowana jestem bez pobytu 7 lat w Hiszpanii, więc świetnie rozumiem właściciela. Więcej na: gastronauci.pl
|
|
| Poprawiony: czwartek, 29 września 2011 14:37 |
Recommended service:
advantages of online dating


